Zima w naszej stajni

Pogoda powoli pozwala nam liczyć na tradycyjne białe święta. Śnieg nieśmiało pojawia się na naszych
pastwiskach, choć silne zimowe sztormy i wiatry rozwiewają go nawet na naszych oddalonych od
morza o 2 km polach. Mimo wszystko nasze konie zaczęły już przygotowania zimowe i większość z
nich już przebrała się w ciepłe, puchate, zimowe płaszczyki. Najlepiej prezentują się w nich oczywiście
kuce – haflingery, szetlandy i hucuły. Te grubiutkie niedźwiadki okryte puchatym żubrzym futrem
toczą się po pastwiskach jak wielkie pluszaki-przytulaki. Wysokie konie szlachetniejszych ras albo
zwlekają ze zmianą stylówki na ten nietwarzowy i pogrubiający zimowy fason, albo zmiany dokonały i
zaczynają przypominać bardziej bizony niż szlachetne rumaki. Wiem, że gdybyśmy trzymali stado w
stajennych boksach, to nie było problemu z grubą warstwą zimowej sierści, ale my pozwalamy
naturze działać, bo to dla naszych koni jest najlepsze. I każdy z nich woli założyć nietwarzowe futro,
by nie zmarznąć na spacerku niż w pięknej delikatnej szacie nudzić się w ciepłej stajni. A więc biegają
po pastwiskach i wzbijają lekki śniegowy puch kopytami lub tarzają się wesoło w śnieżnej pierzynce.
Zapraszamy na nasz profil na facebooku – tam możecie zobaczyć jak Wsi ulubieńcy wyglądają zimą.
Ciekawe czy poznacie te rącze rumaki, które widzieliście latem wśród obecnego stada zimowych
pluszowych misiaków.

Nasze konie nie są derkowane nawet przy bardzo niskich temperaturach. Dla nich i tak najlepszą
derką jest ich własna sierść. Zdrowe, odporne i odkarmione nie chorują nam i wzmacniają się, by
latem służyć Wam jak najlepiej. Żadne katary i przeziębienia się ich nie imają, a praca z powodu aury
jest mocno ograniczona – jakoś brak nam chętnych na jazdy w te zimowe zawieruchy. Czekamy więc
na lato i przyjazd obozowiczów, a póki co liczymy na kuligi! Jeśli śnieg zasypie nasze nadmorskie pola
naprawdę mocno to Bolek, Iliada i Roza będą miały pole do popisu. Nie ma nic piękniejszego niż
skrzypiący pod saniami śnieg, ubijany końskimi kopytami. Nic lepszego niż parskający wesoło koń
podzwaniający dzwoneczkami i strącający śnieg z gałęzi prosto na roześmianych pasażerów bryczki. I
nic cieplejszego w mroźne dni niż przytulanie parującego futrzaka i podstawianie zmarzniętych rąk
pod jego chuchające parą chrapy.

Zima trwa. Cieszymy się nią i rozgrzewamy wspomnieniem wakacyjnych galopów po plaży. A nasze
konie w wigilijną noc pewnie zapytają nas dlaczego nie organizujemy obozów jeździeckich w ferie
zimowe. Spokojnie, pomyślimy i o tym!

0 komentarzy

Odpowiedz

Chcesz wziąć udział w dyskusji?
Śmiało, napisz coś!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *